» Blog » Dziecko BG, dziecko BN
23-02-2011 00:01

Dziecko BG, dziecko BN

W działach: RPG | Odsłony: 7

Temat dziecka w RPG był wałkowany wielokrotnie. Notki, artykuły, prelekcje na konwentach. W tej notce chciałbym się podzielić moimi osobistymi doświadczeniami w tym zakresie. Być może powtórzę część podstaw, być może dopiszę coś przydatnego. Ciężko powiedzieć. Sam nie ogarniam tego, co już było powiedziane i napisane na ten temat :) Mam nadzieję, że wyciągniesz z tej notki jakąś pożyteczną informację :) (choćby taką żeby więcej mnie nie czytać :P).

Dziecko jako BG
Uwielbiam dwa filmy z twórczości studia Ghilbi - "Spirited Away" i "Ruchomy zamek Hauru". Pewnego razu, zauroczony tą konwencją i światem, postanowiłem poprowadzić sesję na podstawie tych anime. Nie kradłem ani świata ani fabuły, starałem się raczej przenieść owego unikalnego ducha, którego oba filmy tak sprytnie prezentują. Eksperyment się nie udał. Mam do siebie sporo zastrzeżeń i wydaje mi się, że jednak za bardzo odszedłem od pierwowzorów i samo umieszczenie w sesji latającego miasta napędzanego demonem, który zawarł pakt z czarodziejem to za mało.

Sesja jako całość nie wyszła jednak wcale najgorzej. Na koniec krótkiego cyklu przygód jeden z graczy nazwał ją nawet najlepszą, której grał dotąd. Chyba go nawet rozumiem i nie jest to bynajmniej samozachwyt bo ta ocena nie jest to tak do końca zasługą mojego prowadzenia. Otóż, gracze odgrywali postacie dwunastolatków. Ale to nie były takie zwykłe dzieciaki z podwórka. Te postacie to był miks zwykłych postaci z erpega (mieliśmy maga, mechanika, złodziejkę i młodego skrzydlatego elfa /30cm wzrostu i motyle skrzydełka/). Dobra, skrzydlaty elf był unikalny, ale reszta reprezentowała zwykłe profesje. Mieli nawet rodziny i całe dobrodziejstwo inwentarza.

I właśnie, mimo że pozornie byli to lekko odmłodzeni zwykli bohaterowie, to gracze bardzo uważali aby zachowywać się jak na swój wiek przystało (kilka razy nawet mnie poprawiali jak się zapominałem :>). Bohaterowie przeżywali wspaniałe i epickie przygody. Ratowali światy i przyległości (dobra, uratowali dwa miasta). Przy czym jednak, dwójka z nich trzymała się jeszcze dość mocno swojego tła. Skrzydlaty elf był daleko od rodziny a mag jakoś się nie afiszował swoją rodziną. Więcej nawet, dla jednego z bohaterów jego relacje z ojcem były tłem i motywem przewodnim kampanii a nawet zadecydowały o jej losie w krytycznych punktach. Być może była to zbytnia faworyzacja jednego gracza, ale pozostali nie narzekali więc nie zmieniałem tego stanu rzeczy.

Aby być dziecięcym poszukiwaczem przygód nie wystarczy, wręcz w sumie nie ma jak, mordować wszystko co się nawinie. Na tych sesjach z ręki graczy nie padł ani jeden trup. Musieli dobrze pomyśleć, jak tu się dobrze bawić mając wrednie wyrwany z łapek podstawowy sposób "zabawy" BG :) (Nie żeby zwykle nie umieli się bawić, tutaj jednak odnoszę się do innych drużyn, którym prowadziłem) I rzeczywiście, działy się rzeczy magiczne. Bo i dobre były z nich dzieci. Przeciwstawiali się rozlewowi krwi jak mogli, wspierali wzajemnie. Wystarczy wspomnieć o (moim zdaniem) jednym z najlepszych momentów ostatniej sesji...

Pamiętacie film Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej arki (czy jakoś tak)? Gdy Indy w ostatnich minutach filmu szedł do Graala miał do pokonanie próbę pt. "Krok wiary". Krok nad przepaścią.Z całkowitym zaufaniem, że ścieżka istnieje a jest po prostu niewidoczna. Coś podobnego zastosowałem w mojej sesji. Król państwa zaginął a krajowi groziła wojna. Bohaterowie wraz z synem króla (chłopakiem w ich wieku) mieli udać się w góry i odnaleźć gryfy, które rozpoznają w nim królewską krew i wypełnią dawną przysięgę pomagając miastu w wojnie. Bohaterów wciąż zastanawiało to, skąd gryfy będą wiedzieć kto jest królem (mieli dwóch kandydatów). Ten syn króla był, mówiąc bez ogródek, nerdem. Sklejał modele statków w starej szopie gdy spotkali go po raz pierwszy. Miał zerową pewność siebie i stronił od innych dzieci. I tu nadchodzi próba. Tylko ten kto jest królem może wkroczyć na magiczną niewidzialną ścieżkę w powietrzu. Kandydat przed nim spadł w przepaść (ale to sesja bez zabijania, więc złapał go gryf). I co robi nasz nerd-królewicz? Odmawia próby. Cóż to jednak jest dla naszych bohaterów? Przekonują go stosując żelzaną argumentację. "Idziemy z Tobą". Nie widziałem czegoś takiego prawdopodobnie na żadnej innej sesji. Nie myśleli o tym, że ścieżka mogła być zbyt wąska, że ten królewicz też może być oszukany, że mogą ich nie złapać. Odrzucili te domysły, które rozsądny i cyniczny BG na pewno wystawiłby zanim MG opisałby porządnie scenę.

Minikampania zakończyła się pozostawiajac dobre wspomnienia.

Dziecko jako BN
Tutaj zacznę również od sesji omówionej w poprzednim paragrafie. Bo był tam pewien moment, gdy bohaterowie przechodzili przez pewien labirynt z magicznymi pułapkami. Jedna z nich postawiła ich w roli dorosłych siebie. Nagle po prostu siedzieli przy stole i zobaczyli jak sami wchodzą do pokoju. Gdy spojrzeli po sobie siedzących przy stole okazało się, że są dorośli. I tak grając dorosłym sobą każdy bohater miał skłonić swoją młodszą wersję do przejścia do następnej komnaty. Nie pamiętam już, jaki dokładnie sposób działał. Zdaje się, że chodziło o odnalezienie swojej najważniejszej motywacji.

A jakby było potraktowane dziecko, które prosi o radę bohatera gracza w "dorosłej" sesji? Byłoby zapewne zbyte banałami albo zupełnie zignorowane (no chyba, że gracz by czuł/wiedział/przeczuwał, że to ważne dla fabuły :>). Bo w sesjach dla dzieci nie ma miejsca. Tzn jest. Ale jako dekoracja. Popularny trick polega też na stworzeniu dziecka-przeciwnika - opetanego przez demona czy jeszcze co innego. A jakby zrobić sesję, że dzieci są ważnymi BNami?

Oglądałem dzisiaj (kolejny raz) "Park Jurajski".
Spora część tego filmu polega na tym, że Grant (archeolog), Tim i Lex (dzieci) przedzierają się przez ogarnięty chaosem park pełen dzikich dinozaurów. Kim byli Tim i Lex z punktu widzenia RPG? Gdyby to była sesja.

Można na to spojrzeć z kilku stron - Grant to BN, dzieci to BG; wszyscy są BG, Grant to BG, dzieci to BN.
Pierwsza? odpada. Grant na pewno nie jest BNem. Jest kimś, kto prowadzi dzieci, motywuje je, poucza itd. Gracze by się nudzili na takiej sesji.
Druga? Może. Gdyby udział dzieci był większy, to byłaby to piękna drużyna mieszana (swoją drogą, ciekawy eksperyment do poprowadzenia). No dobra, mają swoją małą przygodę z raptorami, to już coś.
Trzecia? Tim i Lex są dla Granta piątym kołem u wozu. Bez nich wróciłby do kompleksu w nocy na jednej nodze tyłem jodłując. Z drugiej strony, to oni zapewniają mu robotę, są więc takimi trochę quest-giverami. Trzeba ich ratować i niańczyć. No i mają bogatego dziadka, choć Granta to raczej nie rusza. Ratuje ich bo ma takie zasady. I to jest również piękne. Nie ma pytania o nagrodę i pedeki :>

A co by się stało gdyby Grant nie miał zasad i był samolubnym dupkiem, który robiąc smutną minkę powiedziałby milionerowi, że jego wnuki wpieprzył tyranozaur bo zamiast siedzieć cicho bawiły się latarką? To by brzmiało nawet wiarygodnie. Gorzej jakby dzieci się znalazły :)

A co gdyby Grant miał do wykonania misję? Gdyby zamiast Granta był tam James Bond, który ma zabić zaszytego w kompleksie Blofelda? Nic, poszedł by dalej. James Bond po prostu nie spotyka na swojej drodze dzieci do ratowania. Najwyżej piękne kobiety.

Nie ma więc co się dziwić, że zwykle BG traktują dzieci jako piąte koło u wozu. Najczęściej bowiem BG są w sytuacji Bonda. Mają już swoją misję i niewiele ich interesuje poza main questem. Jak dzieci mogą jakoś pomoc w walce z GZ to inna historia. A jak nie, to po prostu są nie z tej bajki. I tyle.

Zatem, gdy następnym razem gracze oleją Ci dziecięcych BNów, to zastanów się mistrzu gry. Czy te dzieci wogóle pasują do tej sesji?

Nie daję odpowiedzi. Nie poruszyłem całego spektrum. Ale myślę że (mam nadzieję!) w Twoim umyśle pojawiło się kilka pytań :)

Do następnego

[Reklama]
Przygarnij Dreamwalkera!
Wciąż szukam nowych graczy i MG z Poznania.
Chciałbyś zagrać w sesji z dziecięcymi bohaterami? Pisz na gg (1465943)!
[/Reklama]

Komentarze


Mayhnavea
   
Ocena:
+3
Odpowiedziałem na notkę w osobnym wpisie :]
http://mayhnavea.polter.pl/-Dziecko-BG--dawno-temu-w-Avalonie-b10916
23-02-2011 03:30
Czarna Owca
   
Ocena:
0
Nasz MG często wprowadza dzieci BN. W sensie, że takich konkretnych BN, którzy na przykład towarzyszą drużynie przez dłuższy czas itp., a nie pojawiają się tylko na chwilę czy jako element tła.
24-02-2011 15:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.