» Blog » Dziękuję, Avangardo!
30-07-2012 23:30

Dziękuję, Avangardo!

W działach: konwenty | Odsłony: 7

Nad moim wyjazdem na Avangardę ciążyło chyba jakieś fatum. Najpierw dwa dni przed wyjazdem dostałem w pracy zadanie "na wczoraj", które pożało mi już zaklepany na urlop czwartek, potem w piątek w trakcie podróży wydarzyła się tragedia i pociąg kogoś przejechał pod Koluszkami i musiałem czekać na następny wraz z tłumem innych pasażerów. Coś mówiło "stań i zawróć!", ale dojechałem jednak na miejsce i bawiłem się bardzo dobrze. Do domu zaś wróciłem już niemalże w poniedziałek, co ze względu na moje ambitne plany powrotu około 20 również wybitnie świadczyło o tym jak fajnie bawiłem się na Avangardzie. Powrót również przebiegł świetnie, sześć godzin gadania o erpegach, filmach i komiksach było de facto przedłużeniem trwania konwentu. Na dobre Avangarda skończyła się dla mnie gdy z pożegnałem się na dworcu ze znajomymi i ruszyłem w stronę przystanku autobusów nocnych.

A jak było?

Piątek, niby nie trzynastego, ale tak jakby
Zaakredytowałem się gdzieś około 17 czy 18 i od razu ruszyłem na obiado-kolację bo ostatnią rzeczą, którą jadłem było śniadanie. Pizza wegetariańska z konwentowego bufetu nie została przyjęta przez kubki smakowe ze zbytnim entuzjazmem, ale żołądek nie wybrzydzał. Z zapasem energii rzuciłem się w objęcia konwentowych atrakcji.
Wartym wspomnienia epizodem był mój pobyt w sleepach przed akredytacją. Gdy przepakowywałem się aby co cięższe rzeczy zostawić w większej torbie, jeden z gżdaczy (nie pamiętam nicka, ale pozdrawiam!) zobaczył mój podręcznik do Savagów, zapytał czy prowadzę i zdradził, że był dzień wcześniej na prelekcji o tym systemie i go zainteresowała. Tu dopadła mnie konsternacja. To ja miałem prowadzić tą prelekcję, ale z powodu niewykupionej zdolności bilokacji musiałem siedzieć wtedy w biurze. Okazało się jednak, że prelkę poprowadził kto inny. Moja była przeniesiona na piątek w miejsce "Serialowej ramówki".

Prelekcja o Savage Worlds
Zacząłem cieszyć twarz do ludzi na sali bo było ich sporo (w sensie z 10-15, w praktyce sala świeciła pustkami), ale potem pomyślałem, że warto wspomnieć o podmianie punktu programu, bo może nie wiedzą. Nie wiedzieli. Zostały dwie osoby, dziewczyna i chłopak, którzy nie znali RPG, ale dziweczyna stwierdziła, że grała kiedyś w jakąś sesję (tyle że bez kostek i systemu) i chętnie posłucha co mam do powiedzenia. Potem wpadł jeszcze Azarin bo następna prelekcja była jego. Cóż, to było ciekawe doświadczenie. Pewne rzeczy w prezentacji musiałem pominąć, część wytłumaczyć bardziej wyczerpująco i dałem radę, nie uciekli :)
Pozdrawiam wytrwałych słuchaczy :)

Światło i dźwięk w RPG (Azarin)
O ile jednak ja miałem aż dwójkę (w porywach do trójki) słuchaczy Azarin nie mógł się poszczycić nawet takim wynikiem. Na genialnej prelekcji prowadzonej przez zwycięzcę tegorocznych Latających Spodków" siedziałem sam. I chyba przekonałem się do tego, że warto jakoś bardziej zagrać światłem i dźwiękiem niż tylko puszczając soundtrack i zapalając świeczki. Będę testował :) Dla tych co nie byli - nic straconego - prezentacja jest na stronie Master Mind.
Pozdrowienia dla Azarina za to, że mu się chciało :)

Spacerek do sleepów zabrał mi tyle, ile miał według informatora - dokładnie 20 minut. Droga była spokojna i pusta (w sumie to była ta 23 czy coś około). W sleepach jak to w sleepach - ciężko zasnąć jak światło się świeci i wszyscy rozmawiają. Ostatecznie jednak się zasypia i budząc się co jakiś czas jakoś dobija do poranka. Dzień drugi.

Sobota, czyli łelkam do konwent
Sobota jest tradycyjnie najlepszym dniem konwentu, najbardziej napchanym ciekawymi atrakcjami. Dla mnie była po prostu najbardziej napchanym, Miałem prowadzić sesję, panel i prelekcję na sam koniec sobotniego programu.

Sesja, nwodowy kryminał
Miałem pewne obawy co do tej sesji. W piątek była wpisana tylko jedna osoba. Żeby mnie bardziej zdołować kolejne dwie się wpisały a potem skreśliły. W sobotę jednak znalazł się dodatkowy chętny. A potem odnalazłem gdzieś squida, który chętnie dołączył do drużyny. Sesja potoczyła się trochę wbrew oczekiwanemu rozwojowi wydarzeń. Dwie postacie wyjechały zbierać poszlaki do drugiego miasta, podczas gdy w pierwszym mieście fabuła nie próżnowała i bombardowała pozostawionego tam medyka (który okazał się najlepszym detektywem z całej trójki :>). Wielki finał nie nastąpił, był natomiast wielki szok, gdy okazało sie, że mimo bardzo dobrego rozpracowania tożsamości denata (nie żeby to było nieistotne, ale było parę innych rzeczy), prawdziwy morderca działa sobie dalej i gdy bohaterowie następnego dnia zjawiają się w pracy znajdują jego kolejną ofiarę...
Pozdrawiam graczy, jeśli kiedyś wszyscy się spotkamy, to można będzie zagrać kontynuację :) (Taką bardziej noir, w końcu odebrali Wam tą sprawę i musielibyście działać poza prawem).

Pisanie a wydawanie gier fabularnych... (Puszon&Darken)
Właściwie wszedłem na samą końcówkę, ale i tak zdołałem wyłowić z niej parę cennych rad. Nie żeby chciał pisać czy wydawać gry fabularne, ale jak mnie kiedyś najdzie, to na pewno mi to pomoże :)

Panel - Niewidzialni gracze
Nie, to nie był panel ze znakomitymi wyroczniami i celebrytami światka rpg, raczej luźna dyskusja z ludźmi, którzy zdecydowali się zaszczycić w tym czasie salę P2 swoją obecnością. Obawiałem się, że przygotowałem się za mało, ale nie musiałem dużo mówić, czasem wręcz uciszałem i wycinałem prowadzące donikąd wątki (jeśli komuś uciąłem ważną uwagę merytoryczną, przepraszam!). Z panelu powstała cała strona notatek, którą ogarnę i wrzucę na p-bloga w najbliższym czasie. Ludzie byli bardzo aktywni i chętnie dzielili się swoimi pomysłami, doświadczeniami i wiedzą. Dzięki Wam wszystkim!

Śledztwo w proszku
Prelekcja o sposobie na w miarę szybkie tworzenie scenariuszy kryminalnych. Na blogu w formie nieobrobionej można o tym poczytać tu: http://polter.pl/dreamwalker,blog.html?12599. Uczestnicy wytknęli mi kilka błędów, które mogą prowadzić do średnich albo tragicznych wyników na sesji (np brak przemyślanej listy poszlak), ale ogólnie chyba nie wyszło zbyt źle. Ostatnia prelekcja w sobotę a większość słuchaczy dzielnie wytrzymała do końca :) Pozdrawiam wszystkich!

I tak nastał wieczór i poranek, dzień trzeci. Wieczorem byłem tak zmęczony (upałem i punktami programu), że w nocy spałem jak zabity (już mi nic nie przeszkdzało).

Niedziela, czyli czas powrotów

Histeryczny konkurs dedekowy (ja&squid)
Największa niespodzianka konwentu! Myśleliśmy, że nikt nie przyjdzie bo niedziela. A jak przyjdą, to pewnie n00by. A tu jaki poziom! Trafiliśmy na cztery drużyny ludzi, którzy znali się na rzeczy, czasem dużo lepiej niż my (rozwaliło mnie jak któryś z nich powiedział, że "Smoki jesiennego zmierzchu" nie są jedynym ani najbardziej poprawnym tłumaczeniem tytułu tej książki). O poziomie świadczy to, że pytania łatwe (były łatwe, średnie i trudne) praktycznie nie były wybierane i zeszły dosłownie jedno czy dwa. Mimo wszystko jednak, trudne stanowiły pewne wyzwanie, choć w większości przypadków inny team znał odpowiedź.
Wielkie gratulacje dla zwycięzców i pozdrowienia dla wszystkich biorących udział i obserwatorów!

Prelekcja o Lady Blackbird
Lady Blackbird ucieka przed zaaranżowanym małżeństwem z Hrabią Carlowe a Squid tłumaczy podręcznik i wersję beta przedstawił w trakcie tej prelekcji. Grałem już LB i prowadziłem, zagrałem nawet w jednego hacka (Jedi Blackbird) i na prelekcję przyszedłem tylko potrollować squida, ale prowadzący radził sobie świetnie. Nawet dowiedziałem się paru nowych rzeczy o tej systemo-przygodo-mechanice :) Z resztą, większość z obecnych grała już lub prowadziła kiedyś Lady Blackbird :)
Pozdrowienia dla wszystkich!

I jeszcze poza konkursem, pozdrawiam:
Orgów i gżdaczy - dobra robota!
Von Mansfelda za wskazanie mi drogi do bufetu (szkoda, że nie udało nam się zagrać chociaż w jakąś planszówkę!)
Reprezentację Wielosferu (Pempola, Kasię i Zioła)
Khakiego i Planetourista, którzy ciągle gdzieś przemykali i czasem mi migali na korytarzu.
Scobina, który dał mi zagrać w Faunę, Zsu za trolling w sprawie miejsca zamieszkania pumy i wszystkim współgraczom w Faunę za międzyoceaniczne manaty i inne dziwactwa :)
Pozostałych Polterowców, których spotkałem a nie pamiętam wszystkich.
I innych, których nie pamiętam. Bez Was ten konwent nie był by taki sam!

Komentarze


Scobin
   
Ocena:
+2
międzyoceaniczne manaty

Nie zapominajmy o kakadu strażniczkach światów, a także o zwierzętach żyjących dookoła równika.
30-07-2012 23:47
dreamwalker
   
Ocena:
+1
I paru zwierzętach z ogonami na 0cm :)
31-07-2012 09:55
Szponer
   
Ocena:
0
Damn, kolejna osoba, którą przegapiłam ;P
31-07-2012 12:23
Scobin
   
Ocena:
0
I paru zwierzętach z ogonami na 0cm :)

Oraz o zwierzakach bez masy, które przegapiły bozon Higgsa. ;)
31-07-2012 12:28
Linka
   
Ocena:
+1
Fauna jest super. Dzięki niej dowiedziałam się, że jeśli jakieś zwierzę jest rzadkie, to na 80% żyje w Abisynii.
31-07-2012 12:49
Scobin
   
Ocena:
0
Może tam jest jakaś potężna koncentracja obozów zoologicznych?
31-07-2012 13:15
~louis vuitton replica

Użytkownik niezarejestrowany
    http://www.hawkinsfalconry.co.uk/read.aspx
Ocena:
0
In the last section, we saw that many believers chanel replica propose that the sasquatch is a giant primate, descended from the prehistoric gigantopithecus. Skeptics recognize that such a creature could exist, but hold that it is highly unlikely the creature could have lived close to inhabited areas for hundreds of years without anyone replica chanel gathering conclusive evidence. The more likely explanation, according to the debunkers, is that several independent hoaxers have built up a collection of false evidence that has http://www.otxarkoaga.org/spothandbags.aspx duped a very large number of people.
 
17-05-2014 09:16

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.